Lekki Teatr Przenośny - spektakle zrealizowane

Scenariusz dla samotnych kobiet



Scenariusz na motywach prozy Anny Janko i Katarzyny Grocholi: Mirosław Orzechowski

Wyboru tekstów dokonały: Beata Maleska-Pająk, Hanna Szydłowska

Reżyseria i scenografia: Mirosław Orzechowski

Muzyka i efekty dźwiękowe: Wojciech Kiwer

Grają: Beata Maleska-Pająk, Ewa Paleta-Hanusa, Nina Siwy
oraz: Bartosz McSimczyk, Dawid Szarafiński, Szymon Szymański

Szesnasty sezon działalności Lekkiego Teatru Przenośnego rozpoczął się od premiery "Scenariusza dla samotnych kobiet", opartego na motywach prozy dwóch kobiet: Anny Janko ("Dziewczyny z zapałkami") oraz Katarzyny Grocholi ("Nigdy w życiu"). Jedna z aktorek wciela się w bohaterkę pierwszej książki, druga w bohaterkę z książki drugiej. Autor scenariusza stworzył dla tych dwu osób sytuację przymusowego spotkania. A co z tego wyszło, warto zobaczyć.

"Scenariusz dla samotnych kobiet" to kolejna sztuka o trudnych relacjach wewnątrzrodzinnych we współczesnym świecie, o pozycjach kobiety i mężczyzny, ich nadziejach i rozczarowaniach. Nie znaczy to wcale, że sama sztuka jest ciężka w odbiorze, nazbyt dydaktyczna. Wręcz przeciwnie, mamy szansę pośmiać się często w sposób niepohamowany, ale podobnie jak wcześniej w "Szczęściu" Grzegorza Ciumrakiewicza, zastanawiamy się potem, czy naprawdę jest się z czego śmiać. Nie tylko dlatego, że Beata i Nina, dwie główne bohaterki, mają niewesołe życie, ale z tego, że nasze życie niewiele odbiega od tego, co one przeżywają.

Sam scenariusz jest dziełem kilku osób. Beaty Maleskiej-Pająk, Hanny Szydłowskiej, które dokonały wyboru interesujących fragmentów wspomnianych książek i Mirosława Orzechowskiego, który podjął się trudu połączenia ich w jedną spójną całość.

Beata i Nina początkowo są sobie zupełnie obce, ich przymusowy, przedłużający się kontakt ciąży im nawet. Ale z czasem przełamują się i zaczynają mówić. Okazuje się, że chociaż pochodzą z innych światów, a ich losy są całkiem odmienne, to problemy mają wspólne. Podstawowym zaś ich problemem są mężczyźni. Czy jest to aż tak dziwne? "Oni wszyscy są tacy sami" - zgadzają się kobiety. Wspólny przeciwnik jednoczy. Między innymi to sprawia, że zawiązuje się między bohaterkami "Scenariusza" przyjaźń, że po godzinie obcowania ze sobą ich życiowe niedole stają się już mało ważne, zewnętrzne. Co będzie dalej, kiedy będą mogły się wreszcie rozstać? Czy któraś z nich zmieni swoje życie? Czy zmieni je Nina, być może bardziej od Beaty nieszczęśliwa? Siedząc na widowni pragniemy, aby się tak stało. Czy może po chwili wytchnienia dopadnie znowu kobiety ponura rzeczywistość? Tego byśmy im nie życzyli.

Na uwagę zasługuje oszczędna i wielce umowna scenografia, a także nostalgiczna muzyka Wojciecha Kiwera.

Kobietom można tę sztukę polecić z tego powodu, że odreagują tu swoje codzienne stresy, mężczyznom, aby uświadomili sobie, że ich "czyny i rozmowy" jeżeli nie spisane, to przynajmniej zostaną zapamiętane.

E. R.

listopad 2013:


marzec 2015:



Ta strona korzysta z plików cookie. Więcej informacji, na ten temat, znajdziesz tutaj.
Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają pliki cookie, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.